W dzisiejszym poście przedstawię Wam projekt, który jest dla mnie bardzo ważny i któremu poświęciłem już ponad dwadzieścia lat. W trakcie tych lat projekt znacznie ewoluował i uważam go za swoje dziecko i produkt sztandarowy. Chciałbym przybliżyć czym silnik, o którym za chwilę, różni się od swojego protoplasty, jakich dokonałem innowacji konstrukcyjnych oraz dlaczego uważam tę konstrukcję za konstrukcję autorską i co tu ukrywać w pewnej mierze swój osobisty sukces. Sukces oczywiście w mojej subiektywnej ocenie, bo przyznać muszę, że projekt, mimo że od czasu do czasu gdzieniegdzie pojawiają się wzmianki o nim, nie zyskał szerszego rozgłosu, przynajmniej w Polsce. No ale nie o to w tej zabawie wszak chodzi.
Na początku trochę historii.
Na polski grunt Magnuma zaszczepił "Gruby" Jachu z Bydgoszczy, u którego w warsztacie motocyklowym zapracowałem na części do swojego pierwszego Harleya- oczywiście Magnuma.
Ja i mój pierwszy Magnum 1996 rok.
I tak zaczęła się moja przygoda z tymi silnikami oraz eksperymenty mające na celu poprawę ich konstrukcji. Już pierwszy skonstruowany przez mnie silnik, widoczny na zdjęciu powyżej, różnił się od konstrukcji Randy-ego.
A oto jego historia. Na pierwszym roku studiów stałem się posiadaczem silnika od Harleya WLA. Silnik był w złym stanie i nie za bardzo wiedziałem co z nim zrobić, aby przywrócić mu dawną świetność. W międzyczasie podjąłem pracę u "Grubego" Jacha z Bydgoszczy i on podsunął mi pomysł budowy silnika Magnum. Z racji charakteru wykonywanej pracy dużo jeździliśmy po Polsce, głównie wschodniej, skupując przeróżne części głównie do Harleyów. Byłem również na pierwszych Moto-bazarach w Łodzi, gdy impreza ta skupiała 20 może 30 wystawców. W tych wszystkich miejscach zbierałem części do mojego projektu. Tak więc kupiłem tłoki od Simsona Avo, wał korbowy w dobrym stanie itp. Po dłuższym czasie powstał motocykl na ramie WLA i z silnikiem Magnum o pojemności 750 ccm. Silnik był dość ciekawą konstrukcją, gdyż nie chcąc spawać bloku zleciłem wykonanie cylindrów wg mojego projektu, takich które nie wymagały zmian w rozstawie szpilek mocujących. Nadmienić należy również, że były one wykonane ze stali i miały żeliwne tuleje. Zbudowałem również karoserię motocykla i w ten oto sposób będąc dwudziestopięciolatkiem mogłem cieszyć się jazdą amerykańskim choperem, co w tamtych czasach było raczej rzadkością. Oczywiście motocykl objeździłem i chwilę się nim cieszyłem, lecz po jakimś czasie postanowiłem poczynić dalsze modyfikacje. Silnik dostał nowe tłoki, dużo mocniejszy od oryginalnego wuelkoskiego, wał od Sportstera, nowe pompy oleju bazujące na częściach od Sportstera. Powiem krótko, nie było łatwo w mały bloczek 750-tki zmieścić ten duży wał, ale przedsięwzięcie się powiodło i mogłem cieszyć się jazdą na dużo mocniejszym motocyklu. Był na tyle mocny, ze po jakimś czasie uległa uszkodzeniu cztero-biegowa skrzynia od Nortona. No i siłą rzeczy stałem się specem od wzmacniania sprzęgieł. Walczyłem również z wyciągającymi się łańcuchami itp. itd. Gdy już zakończyłem wszelkie modyfikacje motocykl służył mi bezawaryjnie przez długie lata dopóki nie zamarzył mi się Panhead. Jednak temat Magnumów pozostał otwarty a ja przez lata wykonałem kilka kolejnych silników, a każdy był inny, zarówno pod względem konstrukcji jak i pojemności. Nadmienię tylko, że historia zatoczyła koło i po 15 latach udało mi się odkupić mojego pierwszego Magnuma.
Historię kolejnych silników jak i całych motocykli postaram się przedstawiać cyklicznie.
Kontynuacja wątku:
Magnum na emigracji.
Magnum po latach- historia zatoczyła koło.
Silniki Magnum Facebook
Silniki Magnum blog
A oto jego historia. Na pierwszym roku studiów stałem się posiadaczem silnika od Harleya WLA. Silnik był w złym stanie i nie za bardzo wiedziałem co z nim zrobić, aby przywrócić mu dawną świetność. W międzyczasie podjąłem pracę u "Grubego" Jacha z Bydgoszczy i on podsunął mi pomysł budowy silnika Magnum. Z racji charakteru wykonywanej pracy dużo jeździliśmy po Polsce, głównie wschodniej, skupując przeróżne części głównie do Harleyów. Byłem również na pierwszych Moto-bazarach w Łodzi, gdy impreza ta skupiała 20 może 30 wystawców. W tych wszystkich miejscach zbierałem części do mojego projektu. Tak więc kupiłem tłoki od Simsona Avo, wał korbowy w dobrym stanie itp. Po dłuższym czasie powstał motocykl na ramie WLA i z silnikiem Magnum o pojemności 750 ccm. Silnik był dość ciekawą konstrukcją, gdyż nie chcąc spawać bloku zleciłem wykonanie cylindrów wg mojego projektu, takich które nie wymagały zmian w rozstawie szpilek mocujących. Nadmienić należy również, że były one wykonane ze stali i miały żeliwne tuleje. Zbudowałem również karoserię motocykla i w ten oto sposób będąc dwudziestopięciolatkiem mogłem cieszyć się jazdą amerykańskim choperem, co w tamtych czasach było raczej rzadkością. Oczywiście motocykl objeździłem i chwilę się nim cieszyłem, lecz po jakimś czasie postanowiłem poczynić dalsze modyfikacje. Silnik dostał nowe tłoki, dużo mocniejszy od oryginalnego wuelkoskiego, wał od Sportstera, nowe pompy oleju bazujące na częściach od Sportstera. Powiem krótko, nie było łatwo w mały bloczek 750-tki zmieścić ten duży wał, ale przedsięwzięcie się powiodło i mogłem cieszyć się jazdą na dużo mocniejszym motocyklu. Był na tyle mocny, ze po jakimś czasie uległa uszkodzeniu cztero-biegowa skrzynia od Nortona. No i siłą rzeczy stałem się specem od wzmacniania sprzęgieł. Walczyłem również z wyciągającymi się łańcuchami itp. itd. Gdy już zakończyłem wszelkie modyfikacje motocykl służył mi bezawaryjnie przez długie lata dopóki nie zamarzył mi się Panhead. Jednak temat Magnumów pozostał otwarty a ja przez lata wykonałem kilka kolejnych silników, a każdy był inny, zarówno pod względem konstrukcji jak i pojemności. Nadmienię tylko, że historia zatoczyła koło i po 15 latach udało mi się odkupić mojego pierwszego Magnuma.
Historię kolejnych silników jak i całych motocykli postaram się przedstawiać cyklicznie.
Kontynuacja wątku:
Magnum na emigracji.
Magnum po latach- historia zatoczyła koło.
Silniki Magnum blog
Siemka pracowałeś u Jacha w którym roku ja u niego robiłem dorywczo na tokarce części do liczników i takie tam wtedy też pracował u niego od dłuższego czasu Miechu Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCześć. Tak pracowałem u Jacha w czasie studiów. To była połowa lat 90-tych czyli jeszcze przed Miechem. Pozdrawiam.
Usuń