poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Historia pewnego silnika - Magnum na emigracji

    Jakiś czas temu zamieściłem posta, w którym opisywałem jak w pierwszej połowie lat 90-tych zrodził się pomysł budowy pierwszego silnika Magnum. Historia pewnego silnika -czytaj tutaj Tak jak wspomniałem w artykule, pobudowany motocykl z tymże właśnie silnikiem służył mi przez kilka lat, jednakże chęć jazdy na motocyklu o większej pojemności i mocy zdeterminowała mnie do działania. Stara dobra konstrukcja Magnuma nie zapewniała takich możliwości, dlatego ciesząc się jazdą jednocześnie gromadziłem części do pobudowania mocnego Panheada. I tak pod koniec lat 90-tych zapadła decyzja o sprzedaży Magnuma. Magnum trafił do Słupska ciesząc swoimi osiągami kolejnego właściciela, ja natomiast mogłem zrealizować marzenie o 100-konnym Panheadzie z silnikiem 1600 ccm, który po wielu modyfikacjach mechanicznych i wizualnych, służy mi do dziś. Budowa Panheada pozwoliła mi nieco okrzepnąć warsztatowo, a mianowicie wykonałem profesjonalny stół do spawania ram motocyklowych oraz zaopatrzyłem się w wyposażenie warsztatu niezbędne przy remontach napędów motocyklowych.  Najważniejszą jednak rzeczą było sporządzenie popartej rysunkami technicznymi dokumentacji, niezbędnej do dalszych poczynań. Dokumentacja zawierała rysunki ram motocyklowych i ich elementów, części silnikowych: czopów, tulejek, prowadnic itp. Były tam również całe podzespoły jak np. aparat zapłonowy z regulacją odśrodkową, który był przeznaczony do silników dolnozaworowych WL, UL itp. ale również doskonale nadawał się do silników Magnum. Aparat ten stał się bazą do późniejszej konwersji na zapłon elektroniczny. 
  W trakcie gdy rozwijałem swój warsztat pojawiło kilka zamówień na silniki Magnum. Pierwsze zamówienie było od kolegi z Torunia, który miał WL-kę choppera, lecz nie był zadowolony z jej osiągów. W miarę sprawnie udało mi się to zamówienie zrealizować, gdyż była to konwencjonalna przeróbka polegająca na napawaniu lewej połówki bloku silnika i bazująca na standardowym wale korbowym silnika WL i głowicach i cylindrach Sportstera Ironheada 900. Silnik dostał przerobiony oryginalny rozrząd, który zresztą bardzo szybko został wymieniony na sportowy rozrząd od Sporstera oraz odśrodkowy aparat zapłonowy mojej konstrukcji. W tamtych czasach nie byłem jeszcze warsztatowo przygotowany do zwiększania pojemności pomp olejowych, dlatego smarowanie głowic odbywało się dzięki pompie powrotnej wyposażonej w zawór ciśnieniowy też mojego pomysłu. Motocykl ten przez jakiś czas jeździł po Toruniu, a później został sprzedany za granicę. Bardzo charakterystycznym elementem tego motocykla było umieszczenie przez właściciela alternatora pomiędzy silnikiem a skrzynią biegów. To oraz inne cechy takie jak np. charakterystyczny układ smarowania, pozwalają mi z bardzo dużą niemal 100% pewnością przypuszczać, że widziany niedawno w niemieckiej gazecie motocykl z silnikiem Magnum jest kolejnym wcieleniem motocykla o którym mowa. Jest dla mnie bardzo dużą satysfakcją, gdy po ponad 15 latach dowiedziałem się, że mój silnik zyskał drugie życie w nowej stylizacji motocykla. 





Kolejny Magnum, który wyjechał z mojego warsztatu trafił w ręce Tomka- Polaka, który mieszkał i pracował w Hiszpanii (Tomek odezwij się jeśli to czytasz). Z budową tego silnika łączy się  dość zawiła historia. W wyniku pewnego rozliczenia z kolegą stałem się posiadaczem części, które posłużyły mi do budowy kolejnego egzemplarza. Tak więc otrzymałem sporo elementów karoseryjnych, ramę do WL-ki rozłożoną na odkuwki, lecz najważniejszym dla mnie elementem był silnik. Miał to być silnik  Magnum, który kolega próbował wykonać samodzielnie wykorzystując moje wskazówki. Niestety okazało się, że jakość poczynionych modyfikacji nie pozwoliłaby na pracę. Tak więc byłem zmuszony poskładać od nowa silnik, modyfikując i remontując wiele jego elementów. Zregenerowałem i ponownie wycentrowałem wał korbowy, wymieniłem wszystkie tulejki i bieżnie. Był to bardzo charakterystyczny silnik o pojemności jedynie 750 ccm wyposażony w oryginalne tłoki z silnika WL z napawanymi i frezowanymi denkami, tak, aby zapewnić odpowiedni stopień sprężania. Cylindry natomiast miały wciśnięte tuleje redukcyjne, aby zredukować średnicę z 76,2 mm do 69 mm. Tłoki były wykonane poprawnie, a spawanie nie naruszyło w najmniejszym stopniu ich wymiarów, dlatego postanowiłem je założyć ponownie. Silnik ten został wyposażony w oryginalny rozrząd z WL-ki. Doposażyłem go również w zawór zapewniający smarowanie głowic oraz odśrodkowy aparat zapłonowy mojego pomysłu. Następnym etapem prac było wykonanie ramy (o ile dobrze pamiętam była to sztywna rama z dwiema rurami kołyskowymi), w którą zamontowałem poza silnikiem Magnum 4-biegową skrzynię przekładniową od motocykla BSA i przerobione sprzęgło od BigTwina. Kiedy w 2003 roku Tomek odbierał zestaw, miałem okazję poznać jego narzeczoną Hiszpankę, niestety widzieliśmy się wtedy ostatni raz i ślad po nim zaginął. Wiem tylko, że Tomek planował zatrudnić się w salonie Harleya, a przepustką do tego miał być właśnie ten motocykl. Praca została mu zagwarantowana pod warunkiem, że przyjedzie do salonu Magnumem.  Miało to być prawdopodobnie w Barcelonie, więc jeżeli spotkaliście kiedyś Polaka pracującego w Harleyu w Hiszpanii to prawdopodobnie był Tomek. Niestety do dziś nie wiem, czy tak się stało, ani nie została mi żadna dokumentacja zdjęciowa. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie- proszę o informacje. 

To jeszcze nie koniec historii Magnuma- przedstawiam kolejne  egzemplarze, które zbudowałem na początku obecnego milenium czytaj tutaj: https://cyclone-motor.blogspot.com/2018/11/magnum-po-latach-historia-zatoczya-koo.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz