Do remontu trafił Spuchlak czyli dla niewtajemniczonych silnik UL który jest bliźniaczą konstrukcją z dobrze wszystkim znanym silnikiem serii WL 45".
Ten akurat silnik to wersja 1300 ccm z wałem o skoku 4 5/32" czyli troszkę więcej niż dobrze nam znany skok z silników Shovelhead i Evolution. Jest to o tyle ciekawy silnik, że naprawiając go miałam wrażenie jakby firma Harley odeszła nieco od swojej doktryny konstruowania silników- mam na myśli np. wał korbowy: po pierwsze ma nietypowy skok, ale co zaskoczyło mnie bardziej, ma również dłuższe niż spotykane we wszystkich pozostałych Harleyach korbowody. Nie wiem czy wiecie, ale długość korbowodów w Harleyu począwszy od poczciwego WL, poprzez Panheada, Shovelheada, Evo i wszelkiej maści Sportstery jest identyczna i wynosi 7,44". A tu niespodzianka bo tak długie korbowody spotkałem tylko w Indianie. Czemu tyle uwagi poświęcam tym dwóm płaskownikom łączącym tłok z kołami zamachowymi? Otóż ich długość ma kolosalne znaczenie dla parametrów pracy silnika i jego trwałości: odpowiednia do skoku długość zwiększy trwałość silnika oraz pozwoli nieco zredukować powstające podczas pracy naprężenia w korbowodzie. Z tego powodu Indian posiada filigranowe korbowody, które jednak wytrzymują w pięćdziesięcio-konnym silniku. To tyle teorii.
Przechodząc do sedna remontu, po rozebraniu wału korbowego ukazał się nieciekawy widok, a mianowicie zniszczone stożki z nieudolnie naciętymi piłką rowkami, nikłe ślady przylegania stożków czopa do przeciwwag oraz zniszczone powierzchnie czołowe pod nakrętkami. Okazało się również, że ktoś, kiedyś, z jakiegoś powodu zmniejszył grubość korbowodu przy łożysku głównym. Wniosek jest jeden: ktoś próbował uratować wał korbowy pomimo zniszczonych stożków czopa korbowego.
Zniszczona powierzchnia pod nakrętkami.
Jaśniejsze miejsce na stożku pokazuje brak przylegania do czopa korbowego.
Stary Harley potrafi jednak zaskoczyć- mnie zaskoczył setnie, miałem pewność, że przeciwwagi będą do wymiany i nadaremnie trudzę się składając i centrując ten wał. Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy wał po stopniowym dokręcaniu zaczął wykazywać współosiowość. Po kilku godzinach dokręcania i centrowania osiągnąłem najlepszy wynik dla tego wału- mieszczący się w normie fabrycznej tj. 0,0025mm i 0,015mm. Powiem krótko: właściciele najnowszych H-D mogą pozazdrościć. Obecna norma to około 0,08 mm i one ledwo ją spełniają.
Po założeniu nowych bieżni i dorobieniu szpilek mocujących przyszła kolej na osiowanie bloku.
Osiowanie drugiej strony bloku.
Docierak w akcji.
Wał korbowy jak widać już kręci się w bloku, czyli moja rola zakończona.
Po tym remoncie nasunęła mi się taka refleksja: jak u licha możliwe było 70 lat temu bez CNC, komputerów itp. wykonać tak doskonale wał korbowy, że pomimo niewątpliwych zniszczeń udało się go złożyć tak precyzyjnie i na dodatek dużo dokładniej od obecnych wyrobów firmy H-D, z którymi miałem styczność. Życzę udanych zakupów w salonach na terenie całego kraju :)