Specyfika mojej pracy polega na tym, że często pracując nad jakimś projektem jestem zmuszony z powodów niezależnych ode mnie odłożyć prace na później. Więc jeśli post nie wyczerpuje tematu, możecie być pewni, że jego kontynuację znajdziecie znów za jakiś czas. Właśnie tak było w tym przypadku. Ci, którzy śledzą moje poczynania na facebooku, z pewnością pamiętają remont silnika opisany w poście Patchwork Panhead (jeśli ktoś chciałby sięgnąć do historii tego projektu zapraszam tutaj). Silnik ten nie bez powodu został nazwany "patchwork", ponieważ tak jak poszewka składająca się z tysiąca łatek, tak i tutaj, sam już nie wiem ile razy, musiałem łatać silnik naprawiając zarówno drobne jak i większe jego elementy. W poprzednim poście była opisana kompleksowa naprawa bloku silnika, który był w tak opłakanym stanie, że właściwie nadawał się tylko do przetopienia w hucie. Lecz nie robi się tego Panheadom. Tak więc podjąłem sie tego trudnego wyzwania. Jak to zrobiłem przeczytacie w linku podanym powyżej. Następnie przyszła kolej na głowice tego silnika, w którym ktoś pozrywawszy wszystkie 24 oryginalne gwinty przerobił je na nadwymiarowe. po czym również i je pozrywał. Pewnie nie będzie dla Was zaskoczeniem, jeśli powiem, że głowice w miejscach pozrywanych gwintów były już wcześniej naprawiane metodą spawania i ponownego gwintowania. Czyli sprawa przedstawia się następująco: z fabryki wychodzi głowica, która ma wszystkie w 100% sprawne gwinty, przez lata użytkowania motocykla i kolejne jego demontaże gwinty ulegają uszkodzeniu, więc ktoś je zaspawuje i gwintuje od początku pod oryginalne śruby, następnie sytuacja się powtarza i gwinty zostają ponownie zerwane, następnie ktoś naprawia je stosując nadwymiarowe metryczne śruby M6 i znowu je zrywa. Teraz przychodzi kolej na moją pracę- wszystkie 24 sztuki zaspawałem, wywierciłem nowe otwory, nagwintowałem je do oryginalnych śrub i... mam nadzieję, że nie trafią znowu w ręce jakiegoś Popeye'a. Moja praca na zdjęciach poniżej.
Po zakończonej kilkudniowej pracy nad otworami kontrolne dokręcenie pokrywy na wszystkie śruby.
A tak prezentuje się w pełni naprawiony silnik przed złożeniem.
Amerykański wał T&O widoczny obok przeznaczony jest do tego silnika, ale i on, pomimo bardzo małego przebiegu z powodu nadmiernych fabrycznych luzów wykonawczych i owalnych otworów stopy korbowodu (co zdarza się dość często) wymagał naprawy przy pomocy nadwymiarowych rolek.
Blok otrzymał nowe bieżnie łożysk głównych, które zostały dotarte i wyosiowane na wymiar czopów. Bieżnia z lewej strony wymagała dorobienia w moim zakresie, ponieważ rozkalibrowany otwór w bloku silnika nie zapewniał właściwego wcisku.
Co prawda nie widać tego na zdjęciach, ale podczas montażu okazało się, że jeszcze dwa gwinty wymagają naprawy. jeden to gwint śruby ściskającej połówki bloku silnika a drugi to gwint śruby mocującej pompę olejową.
Remont tego silnika to była droga przez mękę, ale odczuwam satysfakcję, że udało mi się przywrócić jego fabryczną funkcjonalność. Podsumowując, mimo usilnych starań poprzednich właścicieli i ich mechaników, serce motocykla będzie znów biło :)