Czy pamiętacie ten pokiereszowany blok ze zdjęć zamieszczonych jakiś czas temu? Co tu dużo mówić - wówczas nasz indiański Scout wyglądał jak po przegranej bitwie a właściwie rzec można, że w niej poległ. Obecnie toczy się walka o jego powrót na ścieżkę wojenną. Pierwszą małą bitwę uznajemy za wygraną. Po krótkiej naradzie w tipi z moim dobrym kolegą zabraliśmy się do roboty. Dzięki odrobinie szamańskich metod, ale przede wszystkim dzięki swej wiedzy i doświadczeniu wspomniany kolega Mirek doskonale zespawał ubytki, tak że nie pojawiły się żadne pęknięcia w okolicach spawów. W tych starych konstrukcjach niestety nie jest to regułą. Poniżej zdjęcia ukazujące wynik naszej wspólnej pracy.
Wspawana miska olejowa upodabniająca konstrukcyjnie silnik 101-ki do Indiana Chiefa.
Miska olejowa od środka, choć jeszcze przed obróbką- jest to na razie klocek aluminium.Ale po odjęciu zbędnego materiału doskonale spełni swoje zadanie.
Tu wyleczone gniazdo zębatki napędowej iskrownika.
W porównaniu z powyższym to mały drobiazg, czyli miejsce po wyłamanym gnieździe szpilki między cylindrami.
Nasza tajna broń w walce z białymi. od tej chwili Indianie będą już zawsze górą. Tak wyglądają odlewy dolnej części pompy olejowej. Na odlew korpusu trzeba jeszcze chwilkę poczekać.
W przyszłym tygodniu kolejne relacje z linii frontu, trzymajcie rękę na pulsie.
WOW! Good job! it shows that it can be done!
OdpowiedzUsuńThank you for appreciating. I invite you to watching the further entries.
Usuń